Przejdź do głównej zawartości
Jak malować szkło? - Witraż krok po kroku #5

Jak malować szkło? - Witraż krok po kroku #5

28 kwietnia 2026

Żarty się skończyły! Teraz to już naprawdę będziemy potrzebowali jakiejś ochrony, ponieważ farba witrażowa zawiera w sobie serię trujących tlenków metali ciężkich, których lepiej lepiej ani nie wchłaniać, ani nie dotykać. Proponuję rękawiczki nitrylowe oraz przynajmniej maseczkę, jaką pamiętamy z czasów covidu, choć lepiej by było mieć coś z odpowiednimi filtrami.

rys. 1:

Farba, którą będziemy wypalać na powierzchni szkła, ma postać proszku, który musimy wymieszać z jakimś medium, choć nie jest on rozpuszczalny. Najczęściej użyjemy wody, choć istnieją też różne techniki wykorzystujące olej, łącznie z takimi, które pozwalają na nałożenie dwóch warstw farby bez międzywypalania. Ubrani i zabezpieczeni? To do dzieła! Bierzemy 5-10g farby:

rys. 2:

i nasypujemy na przykład na spodek. Tradycyjnie powinno się to zrobić na szklanej płytce, przy okazji rozcierając specjalnym dociskiem, ale możemy się bez tego obejść. Nalewamy odrobinę wody:

rys. 3:

i mieszamy. Oprócz tlenków metali ciężkich, proszek składa się głównie ze zmielonego szkła, więc tworzy z wodą rodzaj zawiesiny, która szybko opada na dno, dlatego przy niemal każdym nabraniu farby na pędzel, musimy ją delikatnie zamieszać, żeby wzbudzić drobinki z dna naczynia. Osiągnięcie pożądanej gęstości farby to rzecz wprawy, a i tak co jakiś czas trzeba dolać parę kropel wody, bo ta przecież non-stop paruje. Czasami farby mają dodatek w postaci gumy arabskiej, co ma swoje plusy i minusy, dlatego warto mieć na stanie oba rodzaje lub ewentualnie dosypywać sobie gumy samemu. Guma arabska tworzy po zaschnięciu twardszą warstwę farby, którą trudniej niechcący zmazać, ale też trudniej dalej obrabiać, tj. usuwać różnymi narzędziami.

Nie sposób nauczyć się malowania z bloga, ani też opowiedzieć wszystkich jego tajników, ale spróbuję powiedzieć chociaż dwa słowa o pędzlach:

rys. 4:

Będziemy ich używać cały wachlarz: od bardzo wąskich, do nakładania konturu rysunku, przez szersze do zamalowywania całego elementu, aż po pędzle, których nigdy nie będziemy maczać w farbie, a jedynie używać całkowicie na sucho, w celach odejmowania wybranych części farby i cieniowania. Pędzlem szczególnie wyróżniającym się na tle innych, a znajdowanym w każdej pracowni witrażu jest borsuk:

rys. 5:

Jego delikatne i gęste włosie idealnie nadaje się do równomiernego rozprowadzania półtonu po malowanym elemencie tak, żeby nie było widać pojedynczych włosków (pociągnięć pędzla). Kiedy namalujemy już wszystko, co chcemy na danej warstwie (każdą kolejną trzeba osobno wypalić w piecu, poza przypadkiem opisanym powyżej), zostawiamy element na kilka minut do wyschnięcia, po czym zabieramy się za korektę niedoskonałości, w której naszym najlepszym przyjacielem będzie… szpikulec! Albo jakaś inna igła czy gwóźdź.

rys. 6:

Można nim pozdrapywać zaschniętą farbę, która na powrót stała się proszkiem. W ten sposób możemy osiągnąć w zasadzie idealne kontury i inne efekty. Na koniec pozostaje wrzucić pomalowane szkło do pieca i wypalić w temperaturze 600-700 stopni, zależnie od używanej farby. Tak wypalona, pozostaje na szkle już na zawsze.

← Powrót do bloga