Przejdź do głównej zawartości
Łączenie w całość, czyli LUTOWANIE - Witraż krok po kroku #7

Łączenie w całość, czyli LUTOWANIE - Witraż krok po kroku #7

11 czerwca 2026

Zbliżamy się do końca poradnika tworzenia witrażu, a po dzisiejszym kroku będziemy mogli po raz pierwszy podnieść nasze dzieło w całości i spojrzeć przez nie na świat. Najpierw będziemy potrzebować kilku kolejnych narzędzi i materiałów. Wszystkie miejsca, gdzie w naszym witrażu spotykają się dwa (lub więcej) profile ołowiane, będziemy musieli zlutować. Trzeba dobrze się przyjrzeć i nie przegapić żadnego łączenia. Każde miejsce, które będziemy lutować, należy najpierw potraktować jakimś rodzajem topnika, który ułatwi wiązanie się cyny z ołowiem. Doskonale nada się do tego kwas stearynowy, dostępny w takich oto laskach

rys. 1:

ponieważ łatwo go potem usunąć tak z ołowiu, jak i szkła. Cyna, z której będziemy korzystać, ma określony skład, a konkretnie 60% cyny i 40% ołowiu. Ponownie, opary z lutowania są trujące, dlatego należy zadbać o odpowiednią wentylację pomieszczenia, odciąg dymu oraz maskę na twarz.

rys. 2:

Wydaje się, że samo lutowanie jest czynnością czysto techniczną, jednak ma ono w sobie elementy artystyczne, czasami zbliżające je do rzeźby lub snycerki. W pierwszej kolejności chodzi jednak o poprawne i trwałe zlutowanie łączenia na całej szerokości profilu i po kilka milimetrów w każdą stronę. Wymaga to nieco wprawy, ponieważ przyłożenie mocno rozgrzanej lutownicy do profilu ołowianego na dłużej niż kilka sekund, może łatwo doprowadzić do… stopienia naszego szprosu, a nawet pęknięcia szkła!

Mamy kilka szkół lutowania połączeń profili (w technice Tiffany'ego brzegi szkła lutuje się na całej długości). W naszym studio stosujemy połączenia płaskie, które nie odznaczają się za bardzo na powierzchni ołowiu, są mocne, a jednocześnie przyjazne do ich rozcięcia dla przyszłych renowatorów naszych prac.

rys. 3:

Do ich tworzenia najlepiej nadaje się płaska końcówka lutownicy w kształcie klasycznego śrubokręta.

rys. 4:

Sama lutownica dobrze, żeby miała ok. 60W mocy. Słabsza nie rozgrzeje dostatecznie cyny i ołowiu, żeby dobrze się związały, a mocniejsza może zbyt łatwo roztapiać nasze profile.

Niektórzy lubią lutować, tworząc koraliki - krople cyny w miejscu łączenia. Może mieć pewnego rodzaju estetyczny aspekt, szczególnie w witrażach złożonych z powtarzalnych regularnych kształtów, np. rombów. Koraliki cyny dają wtedy efekt jakby ćwiekowania, nitowania czy pikowania materii.

rys. 5:

Co bardziej wprawni lutownicy mogą chcieć udekorować swój witraż całą serią takich koralików ułożonych w niektórych miejscach jeden obok drugiego. Zdarza się to również, a może przede wszystkim, w witrażach tworzonych z użyciem taśmy miedzianej.

Po lutowaniu musimy oczyścić łączenie, a czasem również szkło wokół niego, z resztek roztopionego kwasu stearynowego. Najlepiej nada się do tego mała szczotka druciana.

rys. 6:

rys. 7:

Moja jest akurat dosyć zużyta, czas kupić nową!

I gotowe! Zostały nam już tylko 2-3 kroki do końca!

← Powrót do bloga