Szlifierka to ostatnie narzędzie, którego będziemy używać do obróbki szkła i przygotowania pożądanego kształtu. Choć jest to narzędzie elektryczne, to na tyle proste, że jego zakup nie jest bardzo drogi, przynajmniej w najbardziej podstawowej wersji. Istnieją jeszcze co prawda inne narzędzia elektryczne, jak piły i piaskarki, ale wykraczają one nieco ponad standardowe wyposażenie studia witrażowego. Szlifierki będziemy używać zasadniczo w dwóch sytuacjach: kiedy nasz kształt w sobie jakiś bardzo ostrą wklęsłość, do końca której nie jesteśmy się w stanie “dokopać” szczypcami, bez ułamania ważnego fragmentu oraz kiedy odłamaliśmy już wszystkie fragmenty, które dało się tymi szczypcami chwycić, ale brzegi szkła wyszły nierówne i poszarpane:
Szlifowanie odbywa się w środowisku wodnym, żeby szkło się ładnie szlifowało, a nie szczerbiło, a także żeby w powietrzu nie unosił się zabójczy szklany pył (to pierwsza z serii rzeczy, które próbują nas zabić w witrażowym studio), dlatego na tackę szlifierki nalewamy nieco wody:
Warto też zaopatrzyć się w bity z takim gwintem, który działa jak śruba Archimedesa i unosi dla nas wodę powyżej powierzchni:
Kiedy szlifierka wesoło wiruje, możemy przystąpić do szlifowania. Trzeba trochę uważać, bo to jest właśnie ten moment, kiedy można się skaleczyć, a to dlatego, że szkło dociskamy delikatnie od góry, ale także od krawędzi, w stronę bitu. Jeśli krawędź, za którą dociskamy szkło, nie była jeszcze szlifowana, może być ostra jak nóż i rozciąć nasz opuszek.
Ot i cała filozofia. Acha, jeszcze jedno! Z czasem szklany pył gromadzi się w tacce pod sitkiem, na którą nalewaliśmy wodę. Wtedy należy zdjąć sitko i opróżnić zawartość tacki, którą również powinno się dać zdjąć. Co ciekawe, może to nie być takie proste, bo był lubi się utwardzić i zespolić, więc możemy potrzebować jakiegoś twardego narzędzia.
